| Jak jechać na... Ukrainę, Kaukaz i do Azji |
|
|
|
|
Jak jechać na Kaukaz i do Azji. Jeśli wybieracie się na przykład do Gruzji, Armenii, Azerbejdżanu, Kazachstanu itp. to warto lecieć z Kijowa. Co jakiś czas różne linie lotnicze z lotniska Borispol urządzają promocje na te kierunki i oferują bilety na przykład za 70$. Plus tani bilet Wizzaira z Katowic daje naprawdę niewielką sumę w porównaniu do latania w te rejony LOTem, czy innymi drogimi liniami, które oferują loty bezpośrednio z Polski. Promocje należy sprawdzać na stronach internetowych linii lotniczych operujących z Borispola, a ich listę znajdziecie na stronie lotniska na Wikipedii (w wyszukiwarkach ich NIE ma). Do Gruzji z Ukrainy pływa także prom. Jeden jedyny. Wozi on głównie towary (ogromny kilkupoziomowy statek, na który ciężarówki wjeżdżają), ale posiada też skromną ilość pasażerskich kajut. Niestety kupienie biletów graniczy z cudem, gdyż panie kasjerki wykorzystują monopol promu na „dorabianie” sobie do pensji i twierdzą z uporem, że miejsc nie ma, dopóki człowiek nie zaproponuje im łapówki, na co obrażają się śmiertelnie i dopiero za którąś kolejną wizytą w kasie (na strasznym zadupiu, od Odessy godzina tłuczenia się busem po bezdrożach, w dodatku ciężko znaleźć tę nieoznaczoną budkę na tyłach innych bud) łaskawie oznajmiają, że zwolniły się miejsca w najbardziej luksusowej kajucie. Cena, zawierająca ukryte „prowizje” dla pań kasjerek, jest taka, że wracać z Gruzji postanowiliśmy samolotem. Na promie okazało się, że połowa kajut pasażerskich jest pustych, nasza wcale nie jest taka luksusowa, karmiono nas obficie, ale głównie serdelkami, zaś czas podróży zamiast 48 godzin wyniósł 4 dni. Razem z 3 dniami użerania się w kasie, zmarnowaliśmy tydzień czasu. Do ceny promu należy doliczyć trzydniowy nocleg w Odessie, transport taksówką w środku nocy z portowego Poti do Batumi i pociąg z Batumi do Tbilisi. Naprawdę zarówno czasowo jak i finansowo bardziej opłaca się lecieć samolotem z Kijowa (lub Charkowa) do Tbilisi. Chyba, że ktoś chce przeżyć przygodę w stylu zderzenia z wschodnią rzeczywistością.13 Transport |



Wozi on głównie towary (ogromny kilkupoziomowy statek, na który ciężarówki wjeżdżają), ale posiada też skromną ilość pasażerskich kajut. Niestety kupienie biletów graniczy z cudem, gdyż panie kasjerki wykorzystują monopol promu na „dorabianie” sobie do pensji i twierdzą z uporem, że miejsc nie ma, dopóki człowiek nie zaproponuje im łapówki, na co obrażają się śmiertelnie i dopiero za którąś kolejną wizytą w kasie (na strasznym zadupiu, od Odessy godzina tłuczenia się busem po bezdrożach, w dodatku ciężko znaleźć tę nieoznaczoną budkę na tyłach innych bud) łaskawie oznajmiają, że zwolniły się miejsca w najbardziej luksusowej kajucie. Cena, zawierająca ukryte „prowizje” dla pań kasjerek, jest taka, że wracać z Gruzji postanowiliśmy samolotem. Na promie okazało się, że połowa kajut pasażerskich jest pustych, nasza wcale nie jest taka luksusowa, karmiono nas obficie, ale głównie serdelkami, zaś czas podróży zamiast 48 godzin wyniósł 4 dni. Razem z 3 dniami użerania się w kasie, zmarnowaliśmy tydzień czasu. Do ceny promu należy doliczyć trzydniowy nocleg w Odessie, transport taksówką w środku nocy z portowego Poti do Batumi i pociąg z Batumi do Tbilisi. Naprawdę zarówno czasowo jak i finansowo bardziej opłaca się lecieć samolotem z Kijowa (lub Charkowa) do Tbilisi. Chyba, że ktoś chce przeżyć przygodę w stylu zderzenia z wschodnią rzeczywistością.







